Neteor to polski blogoportal. Blog tworzony przez zespół autorów, ale wyjątkowy, bo w formie portalu internetowego. Dostarczamy informacje z kraju i ze świata oraz wyrazistą publicystykę, obok której trudno przejść obojętnie. Chcemy, by Neteor był ważną platformą dyskusji na różnorodne tematy i nie boimy się do tej dyskusji prowokować. Jeśli chcesz przyglądać się Polsce, Europie i światu razem z nami, czytaj Neteora.
Redaktor naczelny: Tomasz Migdałek tomaszmigdalek@gmail.com
Redakcja: redakcja.neteor@gmail.com
Tomasz Górny, Katarzyna Guzik, Justyna Kotowiecka, Piotr Łabiszewski, Tomasz Migdałek, Szymon Nowaczyk, Katarzyna Renkiel, Filip Żbikowski. Współpracownicy: Justyna Bereśniewicz, Andrzej Kruk, Paula Radwanowicz.
Zainteresowany reklamą?
Mamy atrakcyjną ofertę dla reklamodawców. Kliknij, aby poznać szczegóły.
Redaktor naczelny: Tomasz Migdałek tomaszmigdalek@gmail.com
Redakcja: redakcja.neteor@gmail.com
Tomasz Górny, Katarzyna Guzik, Justyna Kotowiecka, Piotr Łabiszewski, Tomasz Migdałek, Szymon Nowaczyk, Katarzyna Renkiel, Filip Żbikowski. Współpracownicy: Justyna Bereśniewicz, Andrzej Kruk, Paula Radwanowicz.
Zainteresowany reklamą?
Mamy atrakcyjną ofertę dla reklamodawców. Kliknij, aby poznać szczegóły.
Dlaczego nie mówić?
Po śmierci Wisławy Szymborskiej nietrudno o szeroki strumień peanów i zachwytów, które mają nas umacniać w poczuciu wielkiej straty. Owszem, strata jest, ale postać naszej eksportowej poetki nie była jednowymiarowa. Tomasz Migdałek
02-02-12
Jedzenie Zamiast Bomb (ang. Food Not Bombs) to istniejąca od lat 80. XX wieku (idea powstała w amerykańskim stanie Massachusetts) społeczna inicjatywa polegająca na rozdawaniu ciepłych, wegetariańskich posiłków ludziom biednym, bezdomnym i bezrobotnym. Posilić jednak może się każdy. Akcjom towarzyszy często przekaz antyrządowy i antywojenny, mający na celu uświadomienie społeczeństwu jak wielkie kwoty są pochłaniane przez państwo na potrzeby zbrojeń i samej machiny władzy, podczas gdy głodu doświadczają miliony osób na całym świecie.
Członkowie FNB pozyskują jedzenie z magazynów, sklepów, piekarni czy targowisk, w których z różnych powodów żywność zostałaby zmarnowana (najczęściej kończy się po prostu termin przydatności do spożycia). Ta swoista forma recyklingu świadczy o tym, że pomoc głodującym jest w zasięgu ręki, jednak beznadziejna dystrybucja żywności uderza w ekonomicznie i socjologicznie najsłabszych.
Bardzo jaskrawie widać to na przykładzie naszego kraju. Dane Federacji Polskich Banków Żywności wskazują, że najczęściej jedzenie wyrzucają osoby pracujące i mieszkające w dużych miastach. Do koszów trafiają: pieczywo (48 proc. badanych to robi!), ziemniaki i wędliny (37 proc.), warzywa (19 proc.), owoce (18 proc.), jogurty (14 proc.), mięso (8 proc.), dania gotowe i mleko (7 proc.). Oczywiście istnieje i druga strona medalu - obecnie jedzenie jest po prostu toksyczne i pełne mutagennej chemii. Tego już nie da się odwrócić, dostajemy to w pakiecie pod nazwą „nowoczesna cywilizacja”. Konserwanty i azotyny w mięsie oferują nam raka, więc może lepiej ryby? Ale w nich coraz więcej rtęci. To może faktycznie te rośliny już zdrowsze. Niestety, i w nich znajdziemy kadm, ołów i pestycydy. Nie zmienia to jednak jednego podstawowego faktu: dla człowieka głodującego to nieistotne, zje wszystko - bo dla niego to kwestia przeżycia.
Zatem: rodacy wyrzucają około czterech milionów ton jedzenia na śmietnik, a dwa miliony Polaków żyje w ubóstwie. Takim właśnie bezinteresownie pomagają polskie grupy FNB, które kierują się całkowitą otwartością społeczną i brakiem jakichkolwiek struktur wewnętrznych. Oni starają się tylko pomóc innym. Czy można tego zabronić? Owszem.
W Grecji, gdzie obecnie problem biedy jest przecież ogromny, rząd nakazał, by tylko podmioty prawne mogły wydawać ludziom darmowe posiłki (w tym kościoły, gminy oraz organizacje pozarządowe). Wszelkie tego typu działania powinny być wcześniej zatwierdzone przez władzę - brzmi znajomo? Unia Europejska stoi przed widmem kryzysu i upadku, a urzędnicy nadal kierują się wyłącznie własnym interesem, za nic mając problemy, sytuację i potrzeby mieszkańców swoich państw. Grecki dekret uderza w jego społeczeństwo, bo przecież tam nędza nie dotyczy już jedynie marginalnych grup, a całkiem dużego procentu populacji. Uderza w zwykłą samopomoc obywateli, zjednoczonych niedolą.
Warto o tym pamiętać, gdy mijamy na ulicy człowieka, któremu nie poszczęściło się w życiu. Warto o tym pamiętać, gdy nasi rządzący traktują nas jak nic nie znaczące elementy ich układanki.
Przyjaciele
Tagi
ACTA
Antifa
Bronisław Komorowski
Cenzura
Donald Tusk
Faszyzm
Gazeta Wyborcza
Grecja
Janusz Palikot
Jarosław Kaczyński
Leszek Miller
Marsz Niepodległości
ONR
PiS
Platforma Obywatelska
Poznań
Radosław Sikorski
Reggae
Robert Biedroń
Ruch Palikota
Rząd
SLD
Tolerancja
Tomasz Nałęcz
Unia Europejska
Viktor Orbán
Wisława Szymborska
Wolność
Węgry
Zbigniew Ziobro




5 komentarze
Decyzje urzędników prawie zawsze uderzają w ludzi bo muszą. Oni są jak jemioła na pniu społeczeństwa. Idealna grupa dla rządzących dlatego tak o nich dbają bo to znacząca ilość głosujących, najłatwiejsza do kupienia, bo bezpośrednio zależna od rządzących. Dlatego kiełbasę wyborczą o zmniejszaniu administracji można włożyć między bajki, przecież żaden polityk nie uderzy w swój elektorat, a to głównie wyborcy PO.
Dodano 30 stycznia 2012 11:16
zgadzam się z lom'em. Niestety, tak to działa. Ludzie kierują się w wyborach swoimi, własnymi, małymi korzyściami nie myśląc szerzej. Bo czy np. głosowanie za podniesieniem pensji jakiejś grupy społecznej w obliczu kryzysu tak naprawdę jej służy? Nauczyciele. 20 godzin pracy w tygodniu i pensja 2500 zł (dyplomowany). Taka podwyżka powoduje, że dzieci tych nauczycieli żyją na obczyźnie ponieważ opodatkowanie ludzi w Polsce (z którego utrzymywania jest także tzw. edukacja) dawno przekroczyło poziom absurdu, a kolejne podwyżki płac dla grup uprzywilejowanych (bo licznych i żyjących na garnuszku państwa) powodują coraz większy ucisk tzw. wolnego rynku, który naturalnie wymiera.
Dodatkowo, jak widzimy obecnie, następują zwolnienia ze względu na malejącą liczbę dzieci w szkołach. Dodając do tego wysokie koszty utrzymania nauczyciela (jego pensja z kosztami typu zus, składki, dochodowy i ilość przepracowanych godzin) mamy kompletne bankructwo systemu. Więc głosowanie na władzę która 'da podwyżkę' obraca się przeciwko grupie społecznej która wywindowała tą władzę kierując się własnymi interesikami.
I tak jest generalnie w każdym aspekcie. Od lekarzy do emerytów.
Dodano 30 stycznia 2012 11:45
U nas też coś w temacie. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11052270,Nielegalna_zupa__Nakarmili_bezdomnych_bez_zgody_urzedu.html
Dodano 30 stycznia 2012 11:54
<p><span><span> </span></span>
</p><p><span>"Warto o tym pamiętać, gdy mijamy na ulicy człowieka, - </span><span>pamiętać? Czy może spojrzeć na tego człowieka z empatią w sercu? o ile potrafimy ? Mój 10 letni syn ostatnio zapytał mnie się dlaczego człowiek jest biedny? W szkole omawiali "Dziewczynkę z zapałkami" i dzieci nie użyły słowa biedna a wręcz naśmiewały się z nieudolności i braku przedsiębiorczości bohaterki. Szok! I może dlatego nasze władze nie dostrzegają problemu, może jak młode pokolenie traktują innych jak bezmózgowców? „któremu nie poszczęściło się w życiu” – dokładnie, bo szczęście to żyć normalnie ale na taki luksus nie wielu stać – paranoja. </span><span></span>
<span> </span>
<span>Ja czuję się jak ta dziewczynka z zapałkami – i odpalam jedną od drugiej widząc uzdrowiony nasz kraj… i spokój na świecie, gdzie nie pieniądz a miłość do drugiego człowieka jest motorem działań…</span>
</p>
Dodano 30 stycznia 2012 13:07
Justa, ale niech lepiej WŁADZE TRZYMAJĄ RĘCE JAK NAJDALEJ OD NAS! Bo dziś są takie, jutro inne - zmieniają się jak moda... Dlatego najlepsze, co możesz zrobić to wychowywać swoje dziecko wg wartości, które wyznajesz.
Dodano 30 stycznia 2012 14:36