Neteor to polski blogoportal. Blog tworzony przez zespół autorów, ale wyjątkowy, bo w formie portalu internetowego. Dostarczamy informacje z kraju i ze świata oraz wyrazistą publicystykę, obok której trudno przejść obojętnie. Chcemy, by Neteor był ważną platformą dyskusji na różnorodne tematy i nie boimy się do tej dyskusji prowokować. Jeśli chcesz przyglądać się Polsce, Europie i światu razem z nami, czytaj Neteora.
Redaktor naczelny: Tomasz Migdałek
Redakcja:
Tomasz Górny, Katarzyna Guzik, Justyna Kotowiecka, Piotr Łabiszewski, Tomasz Migdałek, Szymon Nowaczyk, Katarzyna Renkiel, Filip Żbikowski. Współpracownicy: Justyna Bereśniewicz, Paula Radwanowicz.
Zainteresowany reklamą?
Mamy atrakcyjną ofertę dla reklamodawców. Kliknij, aby poznać szczegóły.
Redaktor naczelny: Tomasz Migdałek
tomaszmigdalek@gmail.com
Redakcja:
redakcja.neteor@gmail.com
Tomasz Górny, Katarzyna Guzik, Justyna Kotowiecka, Piotr Łabiszewski, Tomasz Migdałek, Szymon Nowaczyk, Katarzyna Renkiel, Filip Żbikowski. Współpracownicy: Justyna Bereśniewicz, Paula Radwanowicz.
Zainteresowany reklamą?
Mamy atrakcyjną ofertę dla reklamodawców. Kliknij, aby poznać szczegóły.
Dlaczego nie mówić?
Po śmierci Wisławy Szymborskiej nietrudno o szeroki strumień peanów i zachwytów, które mają nas umacniać w poczuciu wielkiej straty. Owszem, strata jest, ale postać naszej eksportowej poetki nie była jednowymiarowa. Tomasz Migdałek
02-02-12
Prawo i Sprawiedliwość wyczuło szansę, aby ogrzać się przy ciepełku, z którym nie ma wiele wspólnego. Wtorkowy Marsz Niepodległości i Solidarności, który przejdzie ulicami stolicy jest wulgarną podróbką manifestacji 11 listopada.
Tylko człowiek naiwny może wierzyć, że nazwę dla swojego pochodu politycy PiS-u wzięli ot tak, na drodze spontanicznej burzy mózgów. Nazwa ma znaczenie, ponieważ jej podobieństwo do tej, którą nosi marsz organizowany przez narodowców w Święto Niepodległości po prostu razi w oczy. Próba podpinania się pod sukces tamtego wydarzenia spotkała się zresztą z reakcją Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. W wydanym oświadczeniu inicjatorzy największej narodowej manifestacji w powojennej Polsce dystansują się od PiS-owskiego wiecu - i bardzo słusznie.
Po raz kolejny PiS instrumentalizuje retorykę narodową dla bieżących celów politycznych. Mowa o partii, która wyspecjalizowała się w energicznym machaniu szabelką i podlewaniu wszystkich swych działań narodowym sosem. Udaje się tym przyciągnąć część elektoratu, której taka otoczka odpowiada. Tyle tylko, że propaganda swoje, a realia swoje. Prężenie muskułów było zawsze silną stroną ugrupowania Kaczyńskiego, lecz zawsze kończyło się tym samym - przyklepnięciem wszystkiego, czego oczekiwała Bruksela.
PiS ma ambicje, by stać się współczesną syntezą przedwojennych obozów: piłsudczykowskiego i endeckiego. Taki manewr miałby przypieczętować hegemonię Jarosława Kaczyńskiego na prawicy, ale póki co ta operacja jest fiaskiem. Gigantyczny triumf Marszu Niepodległości pokazuje, że da się po prawej stronie robić rzeczy wielkie bez PiS-u i jego lidera. Znany z cynizmu Kaczyński próbuje teraz poprzez nazewnicze zamieszanie rozgrywać sprawdzoną markę - zawłaszczając ją. W studiu Polsat News z typową dla siebie butą Adam Hofman odniósł się do protestów środowisk narodowych: - To są jakieś marginalne grupy, nie warto o nich rozmawiać. Oby blisko 30 tysięcy potencjalnych wyborców PiS, którzy szli 11 listopada ulicami Warszawy zapamiętało te słowa.
Tylko człowiek naiwny może wierzyć, że nazwę dla swojego pochodu politycy PiS-u wzięli ot tak, na drodze spontanicznej burzy mózgów. Nazwa ma znaczenie, ponieważ jej podobieństwo do tej, którą nosi marsz organizowany przez narodowców w Święto Niepodległości po prostu razi w oczy. Próba podpinania się pod sukces tamtego wydarzenia spotkała się zresztą z reakcją Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. W wydanym oświadczeniu inicjatorzy największej narodowej manifestacji w powojennej Polsce dystansują się od PiS-owskiego wiecu - i bardzo słusznie.
Po raz kolejny PiS instrumentalizuje retorykę narodową dla bieżących celów politycznych. Mowa o partii, która wyspecjalizowała się w energicznym machaniu szabelką i podlewaniu wszystkich swych działań narodowym sosem. Udaje się tym przyciągnąć część elektoratu, której taka otoczka odpowiada. Tyle tylko, że propaganda swoje, a realia swoje. Prężenie muskułów było zawsze silną stroną ugrupowania Kaczyńskiego, lecz zawsze kończyło się tym samym - przyklepnięciem wszystkiego, czego oczekiwała Bruksela.
PiS ma ambicje, by stać się współczesną syntezą przedwojennych obozów: piłsudczykowskiego i endeckiego. Taki manewr miałby przypieczętować hegemonię Jarosława Kaczyńskiego na prawicy, ale póki co ta operacja jest fiaskiem. Gigantyczny triumf Marszu Niepodległości pokazuje, że da się po prawej stronie robić rzeczy wielkie bez PiS-u i jego lidera. Znany z cynizmu Kaczyński próbuje teraz poprzez nazewnicze zamieszanie rozgrywać sprawdzoną markę - zawłaszczając ją. W studiu Polsat News z typową dla siebie butą Adam Hofman odniósł się do protestów środowisk narodowych: - To są jakieś marginalne grupy, nie warto o nich rozmawiać. Oby blisko 30 tysięcy potencjalnych wyborców PiS, którzy szli 11 listopada ulicami Warszawy zapamiętało te słowa.
Przyjaciele
Tagi
ACTA
Antifa
Bronisław Komorowski
Cenzura
Donald Tusk
Faszyzm
Gazeta Wyborcza
Grecja
Janusz Palikot
Jarosław Kaczyński
Leszek Miller
Marsz Niepodległości
ONR
PiS
Platforma Obywatelska
Poznań
Radosław Sikorski
Reggae
Robert Biedroń
Ruch Palikota
Rząd
SLD
Tolerancja
Tomasz Nałęcz
Unia Europejska
Viktor Orbán
Wisława Szymborska
Wolność
Węgry
Zbigniew Ziobro




0 komentarze