Kopacz uczy, jak ćpać
Autor/Dodał:
Tomasz Migdałek
Dodatkowo. Generalnie uczy młodzież, jak nie zarazić się wirusem HIV. Ponieważ czasy są postępowe, pod strzechy trafia także rąbek wiedzy innego typu.
Na polskich uczelniach trwa kampania edukacyjna, w ramach której studenci mogą dowiedzieć się, jak funkcjonować, ażeby nie zarazić się wirusem HIV. Już sama lokalizacja tych działań może budzić wątpliwości. Czy rzeczywiście studenci (a więc grupa relatywnie uświadomiona) są najlepszymi adresatami takiej kampanii? Bez wątpienia znacznie bardziej uzasadnione byłoby prowadzenie takich działań w liceach, technikach oraz szkołach zawodowych. Co zatem skłoniło rząd, by z kampanią wejść do uniwersytetów?
Kondom w pakiecie
Być może chodziło po prostu o zachowanie pozorów, przy niewzbudzaniu kontrowersji, które mogłyby zaszkodzić pijarowskiej strategii władzy. Przyjrzyjmy się bowiem, jakim arsenałem posługują się twórcy kampanii. Wolontariusze rozdają studentom trzy broszurki. Pierwszą ewidentnie postanowiono wypchnąć z magazynów niejako przy okazji. Ulotka ABC zapobiegania pojawiła się na rynku profilaktyki HIV już parę lat temu. Czujne oko wychwyciło stary logotyp patronującej wówczas akcji TVP3, która nie używa go od kilku lat. Skierowana jest ona do trzech grup młodych ludzi: potrafiących powstrzymać się od współżycia (tym zaleca abstynencję), mających jednego partnera (dla tych najlepsza jest wierność) i wreszcie niebędących w stałym związku (tym dobrze zrobi prezerwatywa).
Trzecia grupa pozwala płynnie przejść do ulotki numer dwa. Tę zatytułowano Wróć bez HIV i opatrzono adresem rządowej strony internetowej aids.gov.pl. Broszurka zawiera bonus w postaci prezerwatywy oraz instrukcję jej prawidłowego zakładania. Ponadto proponuje ona krótki test, składający się z pięciu pytań - jeśli na przynajmniej jedno odpowiesz twierdząco, jesteś w grupie ryzyka. Wśród testowych pytań znamienne jest ostatnie z nich, które brzmi: Czy bierzesz narkotyki drogą dożylną? Ono z kolei prowadzi nas prosto do trzeciej broszurki.
Ćpaj bezpiecznie
Ulotka jest najobszerniejsza i zawiera najwięcej informacji. Dowiemy się, czym jest HIV, jak można się wirusem zarazić, w jaki sposób nie jest to możliwe. Broszurę podzielono na części. Jest część dla osób aktywnych seksualnie (tu także instrukcja zakładania prezerwatywy) oraz część, której tekst ten zawdzięcza swój tytuł. Adresatami są osoby, które aplikują sobie narkotyki za pomocą wstrzyknięć. Na samym wstępie autorzy radzą: Najlepiej jest w ogóle zrezygnować z używania narkotyków. Jest zachęta do leczenia uzależnień, ale jeśli nie jest to możliwe, do zmiany używanego narkotyku i innej formy jego przyjmowania. W ostateczności, jeżeli i to nie jest wykonalne, stosuj się do zasad bezpiecznego wstrzykiwania narkotyków.
Rząd radzi konkretnie i na temat. Stosuj zawsze swój własny, czysty sprzęt. Nigdy nie używaj wspólnie z kimkolwiek tego samego sprzętu. Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to aby zmniejszyć ryzyko zakażenia, wyczyść go - czytamy. Ze zdjęć instruktażowych wynika, że najlepiej do czyszczenia strzykawek narkomanów nadaje się popularna marka wybielacza - jednak jego producenta próżno szukać wśród partnerów kampanii. Czy producent wie, jak wykorzystano jego markę, czy uzyskał z tego tytułu jakieś korzyści?
Zapytajmy raz jeszcze, dlaczego to studenci są grupą docelową kampanii, którą pilotuje agenda Ministerstwa Zdrowia, jaką jest Krajowe Centrum ds. AIDS? Czy jeśli już rząd zabiera się za profilaktykę HIV, czy obniżenie progu wieku grupy docelowej nie miałoby większego sensu? Oficjalnie kampania Wróć bez HIV skierowana jest do osób w wieku 18-35 lat, które najczęściej podróżują. Ze względu na wymianę studencką pomiędzy Polską a innymi krajami, ma to uzasadnienie, tylko czy same założenia były słuszne? Może jest po prostu tak, że łatwiej dać prezerwatywy dorosłym studentom niż podejmować takie kroki w liceach czy zawodówkach, gdzie mogłoby wzbudzić to - uzasadnione skądinąd - kontrowersje. Rządowi nikt nie zarzuci, że stał obojętnie. Pytanie, czy pieniądze polskiego podatnika należy przeznaczać na instruktaż dla narkomanów i kryptoreklamę wybielacza.
Na polskich uczelniach trwa kampania edukacyjna, w ramach której studenci mogą dowiedzieć się, jak funkcjonować, ażeby nie zarazić się wirusem HIV. Już sama lokalizacja tych działań może budzić wątpliwości. Czy rzeczywiście studenci (a więc grupa relatywnie uświadomiona) są najlepszymi adresatami takiej kampanii? Bez wątpienia znacznie bardziej uzasadnione byłoby prowadzenie takich działań w liceach, technikach oraz szkołach zawodowych. Co zatem skłoniło rząd, by z kampanią wejść do uniwersytetów?
Kondom w pakiecie
Być może chodziło po prostu o zachowanie pozorów, przy niewzbudzaniu kontrowersji, które mogłyby zaszkodzić pijarowskiej strategii władzy. Przyjrzyjmy się bowiem, jakim arsenałem posługują się twórcy kampanii. Wolontariusze rozdają studentom trzy broszurki. Pierwszą ewidentnie postanowiono wypchnąć z magazynów niejako przy okazji. Ulotka ABC zapobiegania pojawiła się na rynku profilaktyki HIV już parę lat temu. Czujne oko wychwyciło stary logotyp patronującej wówczas akcji TVP3, która nie używa go od kilku lat. Skierowana jest ona do trzech grup młodych ludzi: potrafiących powstrzymać się od współżycia (tym zaleca abstynencję), mających jednego partnera (dla tych najlepsza jest wierność) i wreszcie niebędących w stałym związku (tym dobrze zrobi prezerwatywa).
Trzecia grupa pozwala płynnie przejść do ulotki numer dwa. Tę zatytułowano Wróć bez HIV i opatrzono adresem rządowej strony internetowej aids.gov.pl. Broszurka zawiera bonus w postaci prezerwatywy oraz instrukcję jej prawidłowego zakładania. Ponadto proponuje ona krótki test, składający się z pięciu pytań - jeśli na przynajmniej jedno odpowiesz twierdząco, jesteś w grupie ryzyka. Wśród testowych pytań znamienne jest ostatnie z nich, które brzmi: Czy bierzesz narkotyki drogą dożylną? Ono z kolei prowadzi nas prosto do trzeciej broszurki.
Ćpaj bezpiecznie
Ulotka jest najobszerniejsza i zawiera najwięcej informacji. Dowiemy się, czym jest HIV, jak można się wirusem zarazić, w jaki sposób nie jest to możliwe. Broszurę podzielono na części. Jest część dla osób aktywnych seksualnie (tu także instrukcja zakładania prezerwatywy) oraz część, której tekst ten zawdzięcza swój tytuł. Adresatami są osoby, które aplikują sobie narkotyki za pomocą wstrzyknięć. Na samym wstępie autorzy radzą: Najlepiej jest w ogóle zrezygnować z używania narkotyków. Jest zachęta do leczenia uzależnień, ale jeśli nie jest to możliwe, do zmiany używanego narkotyku i innej formy jego przyjmowania. W ostateczności, jeżeli i to nie jest wykonalne, stosuj się do zasad bezpiecznego wstrzykiwania narkotyków.
Rząd radzi konkretnie i na temat. Stosuj zawsze swój własny, czysty sprzęt. Nigdy nie używaj wspólnie z kimkolwiek tego samego sprzętu. Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to aby zmniejszyć ryzyko zakażenia, wyczyść go - czytamy. Ze zdjęć instruktażowych wynika, że najlepiej do czyszczenia strzykawek narkomanów nadaje się popularna marka wybielacza - jednak jego producenta próżno szukać wśród partnerów kampanii. Czy producent wie, jak wykorzystano jego markę, czy uzyskał z tego tytułu jakieś korzyści?
Zapytajmy raz jeszcze, dlaczego to studenci są grupą docelową kampanii, którą pilotuje agenda Ministerstwa Zdrowia, jaką jest Krajowe Centrum ds. AIDS? Czy jeśli już rząd zabiera się za profilaktykę HIV, czy obniżenie progu wieku grupy docelowej nie miałoby większego sensu? Oficjalnie kampania Wróć bez HIV skierowana jest do osób w wieku 18-35 lat, które najczęściej podróżują. Ze względu na wymianę studencką pomiędzy Polską a innymi krajami, ma to uzasadnienie, tylko czy same założenia były słuszne? Może jest po prostu tak, że łatwiej dać prezerwatywy dorosłym studentom niż podejmować takie kroki w liceach czy zawodówkach, gdzie mogłoby wzbudzić to - uzasadnione skądinąd - kontrowersje. Rządowi nikt nie zarzuci, że stał obojętnie. Pytanie, czy pieniądze polskiego podatnika należy przeznaczać na instruktaż dla narkomanów i kryptoreklamę wybielacza.
piątek, listopad 27, 2009





















