Zaiste, zgroza!

Zaliczam się do grona „ludzi zadowolonych z siebie” - to ważne zdanie. Nie mam kompleksów z powodu małego przyrodzenia czy też brzydkich piersi. Nie sypię co środę popiołu na głowę, bo jestem Polakiem, a do tego ze wsi (nie mylić ze WSI-ą pisaną inaczej). Felietonowa deklaracja Piotra Łabiszewskiego.
Zaiste, zgroza!

Jedzenie przywilejem?

Jedzenie Zamiast Bomb to istniejąca od lat 80. XX wieku (idea powstała w amerykańskim stanie Massachusetts) inicjatywa polegająca na rozdawaniu wegetariańskich posiłków ludziom biednym, bezdomnym i bezrobotnym. Filip Żbikowski o samopomocy i wrogach wspierania potrzebujących.
Jedzenie przywilejem?

Chybił trafił

Kto chybił, a kto trafił? I w co trafił, a może lepiej będzie zapytać: dlaczego nie trafił? Może nie chciał? A może faktycznie ręka poślizgnęła się na lufie przestraszonego, jakby zdenerwowanego oficera Wojska Polskiego... Pułkownik P. i minister Arłukowicz okiem Tomasza Górnego.
Chybił trafił

Czarne owce

Jak to prawo się zmienia, jak ono się zmienia! Szary człowiek jednak nie dostrzega tego specjalnie. Media informują nas o co ciekawszych przypadkach, a zainteresowani nowymi normami zazwyczaj śledzą tylko konkretne, interesujące ich sfery. Filip Żbikowski o Kościele i zoofilii.
Czarne owce

Marzenia nieplanowanie planowane

Nie wszyscy, niemniej większość z nas na koniec roku robi rachunek sumienia. Bilansuje straty i zyski, spogląda za siebie, aby powitać Nowy Rok. Często porównujemy się do innych i jeśli osiągnęliśmy więcej, to staje się to napędem na kolejne dni. Justyna Kotowiecka o noworocznych postanowieniach.
Marzenia nieplanowanie planowane

Dość już konkwist

„Prowokacja to nasza religia” - śpiewał jeden z zespołów rockowych. W dzisiejszym felietonie będzie o obu tych sferach oraz ich wzajemnym się przenikaniu. Bo nikt nie jest łatwiejszy do sprowokowania od wiernego-fundamentalisty - pisze Filip Żbikowski.
Dość już konkwist

Listy do J.

Bigos będzie bardziej obrazowym porównaniem do tego, co dzieje się ostatnio na polskiej prawicy. Wszystkiemu winna jest dzielna Drużyna „Z”, która zasiała ziarno niezgody w zwarte szeregi Prawych i Sprawiedliwych. Tomasz Górny o Solidarnej Polsce i perspektywach po prawej stronie.
Listy do J.

Palikot zniechęcił mnie do polityki

- Biedroń wszedł na listy po niecałych pięciu dniach od odejścia z SLD. Był na tyle skromny, iż powiedział, że nieważne czy się zgadzamy, bo i tak będzie miał jedynkę, ponieważ mu „Janusz obiecał”. Z Jarosławem Gromadzkim, byłym koordynatorem Ruchu Palikota, rozmawia Filip Żbikowski.
Palikot zniechęcił mnie do polityki

Idzie nowe melodyjnie tupiąc

Dotarła do mnie debiutancka płyta warszawskiej kapeli Minerva pod tytułem Dead for a Lifetime. Krótko? Dobra luta. A nieco dłużej... - gorąca recenzja Filipa Żbikowskiego.
Idzie nowe melodyjnie tupiąc

Bezczelnie grube kłamstwa

Błogosławieństwem jest Photoshop i moje poczucie estetyki. Każde swoje zdjęcie obrabiam. Dzieci i męża niekoniecznie, bo wyglądają znośnie. Oczywiście każdy się może przyczepić, ale generalnie to przystojne chłopaki. Tylko ja z rubensowskiej bajki jestem. Justyna Kotowiecka o odchudzaniu.
Bezczelnie grube kłamstwa
Neteor to polski blogoportal. Blog tworzony przez zespół autorów, ale wyjątkowy, bo w formie portalu internetowego. Dostarczamy informacje z kraju i ze świata oraz wyrazistą publicystykę, obok której trudno przejść obojętnie. Chcemy, by Neteor był ważną platformą dyskusji na różnorodne tematy i nie boimy się do tej dyskusji prowokować. Jeśli chcesz przyglądać się Polsce, Europie i światu razem z nami, czytaj Neteora.

Redaktor naczelny: Tomasz Migdałek
tomaszmigdalek@gmail.com

Redakcja:
redakcja.neteor@gmail.com

Tomasz Górny, Katarzyna Guzik, Justyna Kotowiecka, Piotr Łabiszewski, Tomasz Migdałek, Szymon Nowaczyk, Katarzyna Renkiel, Filip Żbikowski. Współpracownicy: Justyna Bereśniewicz, Paula Radwanowicz.

Zainteresowany reklamą?
Mamy atrakcyjną ofertę dla reklamodawców. Kliknij, aby poznać szczegóły.
Naczelny

Dlaczego nie mówić?

Po śmierci Wisławy Szymborskiej nietrudno o szeroki strumień peanów i zachwytów, które mają nas umacniać w poczuciu wielkiej straty. Owszem, strata jest, ale postać naszej eksportowej poetki nie była jednowymiarowa.
Tomasz Migdałek
02-02-12

Będzie punkrockowo w Gdyni

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Będzie punkrockowo w Gdyni
Frankie Stubbs (Leatherface) podczas relaksu

W ramach społecznej akcji Food Not Bombs, polegającej na rozdawaniu wegetariańskich posiłków potrzebującym, w Gdyni zagrają Leatherface, Eye For an Eye i Collina.

Leatherface to punkrockowy zespół założony w 1988 roku w Sunderland z inicjatywy Frankiego Stubbsa (gitarzysty i wokalisty) oraz Dickie'go Hammonda (gitarzysty). Obaj muzycy odpowiedzialni są za niepowtarzalny styl grupy, na który składają się chwytliwe melodie, brudne brzmienie gitar, doskonałe teksty oraz charakterystyczny, zdarty głos Stubbsa. Oddanym fanem grupy został m.in. słynny brytyjski prezenter radiowy John Peel trzykrotnie zapraszający zespół do nagrania sesji w BBC One. Popularność Leatherface spowodowała setki koncertów w Europie, Ameryce Północnej i Australii. W Japonii lokalne kapele punkowe nagrały nawet tribute album dla zespołu, wykonując kilkanaście jego najlepszych kompozycji. Dorobek kapeli obejmuje jak dotąd osiem płyt studyjnych (najwyżej oceniane to: Mush i Horsebox), kilka koncertowych i kompilacyjnych oraz kilkanaście singli. Trzy lata temu zespół otworzył swoją firmę fonograficzną Big Ugly Fish.

Eye For an Eye to formacja z Bielska-Białej, która działa na niezależnej scenie hardcore/punk od 1997 roku. Niewątpliwym atutem składu jest mocny głos piszącej poruszające teksty wokalistki Ani. Do tej pory artyści nagrali kilka albumów i dali niezliczoną ilość koncertów w Polsce i zagranicą. Obecnie kapela przygotowuje nową płytę, z której utwory będzie można usłyszeć w Uchu.

Collina to gdyński projekt powstały w 2008 roku. Grają punk rock.

Impreza odbędzie się w piątek 10 lutego w gdyńskim klubie Ucho. Bilety w cenie 20 zł do nabycia bezpośrednio przed koncertem. Początek o 19:00.

Dlaczego nie mówić?

Autor/Dodał: Tomasz Migdałek

Dlaczego nie mówić?
Polski uczeń o Szymborskiej wie to, co ma wiedzieć

Po śmierci Wisławy Szymborskiej nietrudno o szeroki strumień peanów i zachwytów, które mają nas umacniać w poczuciu wielkiej straty. Owszem, strata jest, ale postać naszej eksportowej poetki nie była jednowymiarowa.

Tak się złożyło, że noblistów-poetów mieliśmy dwoje. Poza Szymborską także Czesława Miłosza. Łączy ich też to, iż w swojej twórczości artystycznej mają epizody, które zachwyt budzą wątpliwy. Artyści ci (jak wielu innych w czasach terroru) zaangażowali swoje talenty w pisanie poezji prokomunistycznej i wprost gloryfikującej stalinowski reżim.
Komsomolskie jasne słońce opromienia cały świat
pozdrowienia śle dziś Polsce
cała młodzież kraju Rad.
O faktach tych polski uczeń nie dowie się na lekcji polskiego, a opatrzona czarno-białymi fotografiami medialna relacja również nie wspomni słowem. Kiedy natomiast ktoś wyartykułuje mniej wygodną część prawdy głośno, z miejsca zostanie uznany za wichrzyciela i wroga publicznego. Niczym poeta, który w latach 50. na kompromis z czerwonym oprawcą nie poszedł.
Partia. Należeć do niej.
Z nią działać. Z nią marzyć. Z nią w planach nieulękłych.
Z nią w trosce bezsennej. Wierz mi to najpiękniejsze
co się może zdarzyć.
Żyjemy w przedziwnej rzeczywistości, która kocha kreować autorytety. Mamy taki dyżurny panteon, gdzie ulokowano starannie wyselekcjonowane postaci - najczęściej leciwe i z niewątpliwymi osiągnięciami, lecz zwykle też mające na koncie trochę brzydkich postępków.
Nie znam mowy ludu Turkmenii
myślę tylko, że słowo Październik
znaczy tyle co woda źródlana
pragnącemu z miłością podana.
Mówienie o tej brzydszej stronie biografii autorytetów to zajęcie ryzykowne, tylko niby dlaczego? Czy społeczeństwo nie ma prawa do pełnej wiedzy o tych, których ma poważać? Czy musimy żyć w zakłamaniu i sekować głosy, które chcą wiedzę społeczeństwa poszerzyć?

Śmierć bywa manifestacją istnienia

Autor/Dodał: Michał Jóźwiak

Śmierć bywa manifestacją istnienia

Wisława Szymborska, wybitna poetka i laureatka Nagrody Nobla nie żyje. Zmarła w swoim domu w Krakowie w wieku 89 lat. Odeszła, ale zostawiła po sobie około 350 wierszy. „Za poezję, która z ironiczną precyzją odsłania prawa biologii i działania historii we fragmentach ludzkiej rzeczywistości” - napisał w uzasadnieniu przyznania nagrody Komitet Noblowski.

W natłoku zwykłych spraw zapominamy czasem o pięknie, poezji, muzyce. Dlatego zapominamy jak wielkimi ludźmi jesteśmy otoczeni. Śmierć bywa manifestacją istnienia, bo tylko coś tak spektakularnego jak śmierć może zwrócić naszą uwagę, oderwać od codzienności. Nie wystarcza nam sama twórczość, ginie gdzieś na półce. Nagrody, wyróżnienia, prestiż - to za mało, by się zatrzymać.

Na tym polega życie wielkich ludzi po ich śmierci. Pracują na to, by odejście paradoksalnie było przyjściem, a pozostawiona pustka ponownym, pełniejszym nawet zaistnieniem.

Metalowo i progresywnie w Rzeszowie

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Metalowo i progresywnie w Rzeszowie

Okołometalowa Ketha oraz progresywno-rockowa Panda Horizon zagrają na wspólnym koncercie w Rzeszowie.

Ketha to formacja powstała w 2008 roku. Wtedy to wyszedł ich debiutancki album III-ia, który ukazał się w Polsce oraz Stanach Zjednoczonych. Rok później muzycy ruszyli w europejską trasę u boku Minsk. Ich muzyka to „brawurowa próba okiełznania szalejącej entropii i zilustrowania przy pomocy ciężkich jak śląskie powietrze gitar chaosu codziennych spraw”. W ubiegłym roku artyści wydali drugi krążek 2nd Sight, na którym znajdziemy psychodeliczny trip, ultraciężkie gitary oraz zaawansowaną polirytmię. Skład tworzą: Koy (bębny), mrtrip (gitara, wokal), gredge (gitara) i seb (bas).

Panda Horizon to cztery różne osobowości z różnych światów muzycznych. W skład kapeli wchodzą: rytmiczny iluzjonista - Hog, szybkopalczasty ekspresjonista - Dave, harmonizator i budowniczy tła - Harry oraz eksplorator niskich rejestrów - Niprov. Artyści czerpią inspiracje m.in. z The Mars Volta, King Crimson i The Fall of Troy. Nie ukrywają także fascynacji muzyką latynoską, orientalną i funkiem.

Koncert odbędzie się w piątek 10 lutego w Mienta Klub. Wstęp 10/15 zł. Start o 20:00.

Teraz sąd zadowala Biedronia

Autor/Dodał: Tomasz Migdałek

Teraz sąd zadowala Biedronia

Kultowy już „Zakaz pedałowania”, a także falanga i krzyż celtycki mogą przestać być zarejestrowanymi symbolami Narodowego Odrodzenia Polski. Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że sprawa wróci na wokandę Sądu Okręgowego.

O kontrowersjach związanych z pierwotnym orzeczeniem pisaliśmy jakiś czas temu. Przypomnijmy, że w listopadzie ubiegłego roku Sąd Okręgowy w stolicy objął prawną ochroną wymienione wyżej symbole. Wywołało to wielkie poruszenie w mainstreamowych mediach, a wśród polityków najbardziej poruszył się poseł Biedroń z RP.

Wymiar sprawiedliwości tym razem wziął sobie do serca europejskie standardy politycznej poprawności i z góry sugeruje, jaka konkluzja będzie optymalna. W uzasadnieniu decyzji o ponownym rozpatrzeniu sprawy stwierdzono chociażby, iż ostentacyjna dezaprobata wobec osób o orientacji homoseksualnej płynąca z tego symbolu [zakazu pedałowania - przyp.red.], wydaje się być czytelna dla każdego odbiorcy. No jeśli dla każdego, to i dla sędziego. Jak Europa, to Europa.

Warto dodać, że o ile sam fakt rejestracji piktogramu sprowokował spazmy oburzenia, to inne wątki sprawy dziwnym trafem umknęły dziennikarskiej uwadze. Biegły, który zaopiniował przychylnie wniosek NOP był zastraszany przez bojówkarzy tzw. antify. Drzwi jego gabinetu na UMCS w Lublinie zostały osprejowane, pojawiały się też groźby. Rozumiemy jednak, że gdy chodzi o tolerancję, duch postępowej sprawiedliwości znajduje ostoję także w mężnych sercach chuliganów.

Before Tauron Nowa Muzyka

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Before Tauron Nowa Muzyka

W ramach cyklu imprez pod hasłem Before Tauron Nowa Muzyka 2012, które od lutego będą gościły w najlepszych klubach całego kraju, w najbliższym czasie w stolicy zagrają: Bonobo, Man Without Country i Wojtek Mazolewski Quintet.

Bonobo (właściwie Simon Green) to angielski producent, kompozytor, muzyk i DJ. W wieku 18 lat przeniósł się do Brighton, gdzie wydał swój debiutancki album Animal Magic, dzięki któremu stał się jednym z „nowych pionierów downtempo”. Kolejny krążek artysty Days To Come pojawił się 2 października 2006 roku. Jego utwór Ketto został wykorzystany w reklamie Citroëna C4 Picasso. Artysta ma na swoim koncie pięć płyt, ostatnia to Black Sands z marca 2010 roku.

Man Without Country to duet muzyków z Cardiff. Zadebiutowali w ubiegłym roku płytą Foe, dzięki której zdobyli sporą rzeszę fanów. Nazwani zostali kontynuatorami nurtu shoegaze i współtwórcami ambientowego elektropopu. W mistrzowski sposób łączą gitarowe przestery i ostre, taneczne rytmy nawiązujące do lat 80.

Wojtek Mazolewski Quintet to Oscar Torok (trąbka), Marek Pospieszalski (saksofon), Joanna Duda (piano), Michał Bryndal (perkusja) oraz Wojtek Mazolewski (bas). Artyści zadebiutowali albumem Smells Like Tape Spirit, na którym znalazło się 10 starannie dobranych kompozycji. Całość materiału została nagrana i wyprodukowana w sposób, w jaki rejestrowano sesje Jona Coltrane, Milesa Davisa czy samych Beatlesów. Dokonano tego w specjalnie przygotowanym, analogowym studiu w Radio Gdańsk. Zespół nagrywał w jednym pomieszczeniu, wszystko w czasie rzeczywistym, bez poprawek i ingerencji uzyskując swój naturalny wymiar. Również proces miksowania i wykańczania płyty pozostał analogowy, czyli bez użycia żadnych efektów, co pozwoliło uzyskać ciepłe brzmienie.

Impreza odbędzie się w piątek 10 lutego w Fabryce Trzciny. Bilety do nabycia w cenie 60 (w przedsprzedaży) i 70 zł (w dniu imprezy). Początek o 20:00.

Zaiste, zgroza!

Autor/Dodał: Piotr Łabiszewski

Zaiste, zgroza!

Zaliczam się do nielicznego grona „ludzi zadowolonych z siebie” - to ważne zdanie. Nie mam kompleksów z powodu małego przyrodzenia czy też brzydkich piersi (jedno i drugie mam „na miejscu”). Nie sypię co środę popiołu na głowę, bo jestem Polakiem, a do tego ze wsi (nie mylić ze WSI-ą pisaną inaczej).

Nie uważam, że picie alkoholu lub zażywanie narkotyków albo zaliczanie kolejnej „dupy” jest codziennym świętym sakramentem, w którym muszę uczestniczyć, aby potwierdzić swój status i swoje miejsce w stadzie. Nie oglądam telewizji i nie słucham radia, gazety czytam rzadko, za to książki - nałogowo. Ubieram się „po swojemu”, nie staram się nadążyć za modą. Przyznam, że dzisiejsza moda w wydaniu „męskim” budzi moje obrzydzenie. Nie jestem wegetarianinem ani pacyfistą, nie lubię „niemieckości” i unii komunistyczno/europejskiej. Jestem do tego całkowitym ignorantem, który uważa, że skoro z kilku połączonych ze sobą komórek wyrasta człowiek, to komórki te będące zalążkiem życia też są człowiekiem.

Jestem za karą śmierci, podatkami nie większymi niż 10 proc. i mam na myśli sumę wszystkich podatków. Wierzę w Boga, a nie w Papieża, czytam Pismo Święte i rozmawiam o tym ze znajomymi („gdzie dwóch albo trzech spotyka się w imię Moje, tam Ja jestem”). Ponadto lubię leniwe pierogi, mocną kawę, yerbę, Kobiety Myślące, duże piersi, ładne miłe uśmiechy. Nie lubię wyuzdanych bab i pedalskich chłopczyków/feministów ze szminką na usteczkach i chujem w dupie. Nie dość tego - potrafię śmiać się z siebie i ze swoich wad, które mam, dostrzegam i staram się zwalczać.

Potrafię przyznać się do błędu i przeprosić, jeśli nie mam racji lub zrobiłem coś złego. Staram się przestrzegać dziesięciu przykazań i miłować bliźniego, a piszę wam o tym, moi drodzy Czytelnicy, abyście zdali sobie sprawę z tego, że jestem Szowinistyczną Męską Świnią. Tym oto akcentem niecnym kończąc mój felieton życzę wszystkim, aby poznali siebie na tyle, by móc zmienić to, co im się w sobie nie podoba.

Koncert Papriki Korps w Krakowie

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Koncert Papriki Korps w Krakowie

Fani reggae z pewnością bardzo dobrze znają formację Paprika Korps, która częściej niż w Polsce gra koncerty za granicą. Tym razem artyści zagrają wystąpią w Krakowie.

Paprika Korps to kapela z Opola, która swoją muzykę określa mianem heavy-reggae. Jest to pierwszy polski tak często koncertujący poza krajem zespół z kręgu muzyki reggae. Do tej pory artyści wystąpili już w ponad 25-ciu europejskich krajach. Istnieją od 1995 roku. Ich debiutancki album Kolejny Krok został nagrany w 1999. Pierwszy zagraniczny koncert w niemieckim Goerlitz dali już rok później. W 2001 wzięli udział w drezdeńskim festiwalu Back To The Roots. W tym samym roku ukazał się ich kolejny album Przede Wszystkim Muzyki.

W maju 2002 rozpoczęli pierwszą międzynarodową trasę składającą się z 21 koncertów w Polsce, Czechach, Niemczech, Słowenii i Chorwacji. W marcu 2004 ukazał się trzeci oficjalny materiał grupy Telewizor nakładem już własnego wydawnictwa Karrot Kommando. We wrześniu 2005 roku zespół zarejestrował koncert w fińskim Tampere, który z okazji 10-lecia istnienia ukazał się następną wiosną jako album Koncert w Tampere / Konsertti Tampereella. Skład zespołu tworzą: Piotr Maślanka (instrumenty klawiszowe, wokal), Marcin Matlak (gitara, wokal), Łukasz Rusinek (gitara), Aleksander Żeliźniak (perkusja), Tomasz Krawczyk (bas) oraz Jakub Łukaszewski (konsoleta, efekty)

Koncert odbędzie się w czwartek 9 lutego w klubie Forty Kleparz w Krakowie. Bilety w cenie 20/25 zł. Start o 20:00.

Jedzenie przywilejem?

Autor/Dodał: Filip Żbikowski

Jedzenie przywilejem?

Jedzenie Zamiast Bomb (ang. Food Not Bombs) to istniejąca od lat 80. XX wieku (idea powstała w amerykańskim stanie Massachusetts) społeczna inicjatywa polegająca na rozdawaniu ciepłych, wegetariańskich posiłków ludziom biednym, bezdomnym i bezrobotnym. Posilić jednak może się każdy. Akcjom towarzyszy często przekaz antyrządowy i antywojenny, mający na celu uświadomienie społeczeństwu jak wielkie kwoty są pochłaniane przez państwo na potrzeby zbrojeń i samej machiny władzy, podczas gdy głodu doświadczają miliony osób na całym świecie.

Członkowie FNB pozyskują jedzenie z magazynów, sklepów, piekarni czy targowisk, w których z różnych powodów żywność zostałaby zmarnowana (najczęściej kończy się po prostu termin przydatności do spożycia). Ta swoista forma recyklingu świadczy o tym, że pomoc głodującym jest w zasięgu ręki, jednak beznadziejna dystrybucja żywności uderza w ekonomicznie i socjologicznie najsłabszych.

Bardzo jaskrawie widać to na przykładzie naszego kraju. Dane Federacji Polskich Banków Żywności wskazują, że najczęściej jedzenie wyrzucają osoby pracujące i mieszkające w dużych miastach. Do koszów trafiają: pieczywo (48 proc. badanych to robi!), ziemniaki i wędliny (37 proc.), warzywa (19 proc.), owoce (18 proc.), jogurty (14 proc.), mięso (8 proc.), dania gotowe i mleko (7 proc.). Oczywiście istnieje i druga strona medalu - obecnie jedzenie jest po prostu toksyczne i pełne mutagennej chemii. Tego już nie da się odwrócić, dostajemy to w pakiecie pod nazwą „nowoczesna cywilizacja”. Konserwanty i azotyny w mięsie oferują nam raka, więc może lepiej ryby? Ale w nich coraz więcej rtęci. To może faktycznie te rośliny już zdrowsze. Niestety, i w nich znajdziemy kadm, ołów i pestycydy. Nie zmienia to jednak jednego podstawowego faktu: dla człowieka głodującego to nieistotne, zje wszystko - bo dla niego to kwestia przeżycia.

Zatem: rodacy wyrzucają około czterech milionów ton jedzenia na śmietnik, a dwa miliony Polaków żyje w ubóstwie. Takim właśnie bezinteresownie pomagają polskie grupy FNB, które kierują się całkowitą otwartością społeczną i brakiem jakichkolwiek struktur wewnętrznych. Oni starają się tylko pomóc innym. Czy można tego zabronić? Owszem.

W Grecji, gdzie obecnie problem biedy jest przecież ogromny, rząd nakazał, by tylko podmioty prawne mogły wydawać ludziom darmowe posiłki (w tym kościoły, gminy oraz organizacje pozarządowe). Wszelkie tego typu działania powinny być wcześniej zatwierdzone przez władzę - brzmi znajomo? Unia Europejska stoi przed widmem kryzysu i upadku, a urzędnicy nadal kierują się wyłącznie własnym interesem, za nic mając problemy, sytuację i potrzeby mieszkańców swoich państw. Grecki dekret uderza w jego społeczeństwo, bo przecież tam nędza nie dotyczy już jedynie marginalnych grup, a całkiem dużego procentu populacji. Uderza w zwykłą samopomoc obywateli, zjednoczonych niedolą.

Warto o tym pamiętać, gdy mijamy na ulicy człowieka, któremu nie poszczęściło się w życiu. Warto o tym pamiętać, gdy nasi rządzący traktują nas jak nic nie znaczące elementy ich układanki.

Chybił trafił

Autor/Dodał: Tomasz Górny

Chybił trafił

Kto chybił, a kto trafił? I w co trafił, a może lepiej będzie zapytać: dlaczego nie trafił? Może nie chciał? A może faktycznie ręka poślizgnęła się na lufie przestraszonego, jakby zdenerwowanego oficera Wojska Polskiego...

Nie chcę posuwać się za daleko w tych rozważaniach. Żeby było jasne, nie nad losem nieszczęsnego prokuratora - bardziej o kondycję armii się martwię, bo to przecież wyszkoleni i wysportowani dzielni mężczyźni są, a strzały jakieś marne oddają. Może te godziny na ćwiczenia i niezbędne treningi źle odrobione? Trudno powiedzieć, niemniej najważniejsze, iż rzeczony prokurator w specjalistów rękach się znalazłszy i komentarzy wszelkich odmówiwszy, może z większym powodzeniem zająć się swoją psyche. W Bydgoszczy pod okiem wojskowych (zapewne lepszych niż w strzelaniu) psychiatrów zagadka prokuratora Mikołaja P. zostanie rozwiązana.

Tymczasem rykoszetem odbija się strzał byłej na szczęście już minister zdrowia Ewy Kopacz w ustawę refundacyjną, ale ta przynajmniej bronić się potrafi i celnie odbija rykoszet, mówiąc: to nie ja – to on. Mowa oczywiście o brylującym po salonach lekarsko-aptekarsko-ministerialnych, prężnym i sprawiającym wrażenie mocno przejętego sytuacją ministra Arłukowicza. Jeszcze przed świętami prosił o spokój, bo tylko wtedy będzie w stanie pracować nad ustawą bez nacisków. Stąd, z tej ciężkiej pracy zapewne, wynikało, że nie odbierał telefonów i nie udzielał żadnych wywiadów. Spokój miał krótko. Teraz biedak chroniony świetlanym autorytetem premiera i swojej partii z ledwością unika ataków mediów, pacjentów, lekarzy i aptekarzy.

Niestety poczucie sukcesu, które niezmiennie towarzyszy ministrowi zaczyna mieć znamiona choroby, zatem proponuję, aby Szanowny Pan wybrał się do lekarza w poradni POZ i otrzymał receptę z pieczątką „do decyzji NFZ” i sam przekonał się o urokach życia przeciętnego klienta Funduszu. Miał być złoty strzał, tylko zapomniał pan minister, że czasem ten strzał bywa śmiertelny. Rykoszet nie ominął zresztą ZUS i NFZ, które to instytucje powinny być najbardziej zorientowane, kto z nas obywateli jest ubezpieczony. Tak naprawdę nie wie tego nikt, do czego z rozbrajającą szczerością przyznał się niedawno sam w blasku chwały zwycięstwa i władzy się kąpiący premier, przerwawszy wcześniej swój jakże zasłużony odpoczynek. Obiecując, że Sejm w trybie pilnym uchwali nowele ustawy. Jak powiedział, tak też się stało i nowela została uchwalona, naturalnie z głębokiej troski o dobro pacjenta - w trybie ekspresowym. Pogłębiła ona jedynie zadowolenie z siebie przedstawicieli rządu, opozycja szaleje.

Niemniej strzał w plecy koalicji zadali w tej chwili aptekarze, którzy nie będą realizowali źle wypisanych recept! Biedny ten nasz rząd. Premier, w którego kierunku padają same strzały. Niespodziewane, rzecz jasna. Cała ta historia zdaje się być wielowątkowa i tylko podziwiać należy z jaką determinacją i uporem gabinet broni swoich pomysłów na uleczenie państwa. Nieudolność, buta, pycha to niestety główne cechy rządzących. Sam pan premier nie zdaje się tego dostrzegać, bo największym jego problemem jest choroba na władzę, której za nic nie odda. No cóż, w tej sytuacji to chyba my - społeczeństwo - strzeliliśmy sobie w głowę w październikowych wyborach ponownie wybierając PO. Skutek tego niestety może okazać się bardziej tragiczny niż w przypadku pułkownika P. On przynajmniej otoczony opieką specjalistów dochodzi do siebie. Może warto wysłać rząd do specjalistów i wyleczyć z chorobliwej chęci władzy, buty i braku szacunku do społeczeństwa, które de facto podarowało mandat PO? A może to my powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce i zaprowadzić porządek za pomocą strzału - w pysk tym razem.

Afryka Reggae Festival 2012

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Afryka Reggae Festival 2012

W Toruniu zagrają dla Afryki po raz 22. Na Festiwalu ponownie nie zabraknie pozytywnych wibracji i ludzi dobrej woli.

Afryka Reggae Festival to coroczny reggowy festiwal muzyczny odbywający się od 1991 roku w Klubie Studenckim Od Nowa w Toruniu. Początkowo festiwal funkcjonował pod hasłem „Africa is Hungry”, a od 2003 oficjalna nazwa imprezy to „Afryka Reggae Festiwal”. Dochód z Festiwalu przekazywany jest do najbiedniejszych krajów Afryki, tam, gdzie polskie siostry zakonne prowadzą szpital bądź sierociniec. Głównym organizatorem akcji jest Stowarzyszenie Toruńska Grupa Inicjatywna „Nowe Społeczeństwo”.

Pierwszego dnia na scenie pojawią się: The Balangers, Zebra, Kamil Bednarek, Jafia Namuel, Obidaya i Maleo Reggae Rockers. Drugiego dnia zagrają: Silesian Sound System, Bakshish, Ras Luta & Riddim Band, Radical, Soul Ammunition (ex Radical News), Konopians i Natural Mystic Akustycznie.

Festiwal odbędzie się w dniach 27-28 stycznia w toruńskim klubie Od Nowa.
Za bilet jednodniowy zapłacicie 35, a za karnet 55 zł.

Bakshish - kapela z Kluczborka powstała w 1992 roku. Grają muzykę z pogranicza reggae i dub. Mimo że wydali tylko trzy albumy, ich znaczenie w historii polskiej sceny reggowej jest niepodważalne. Obecnie Bakshish, prowadzony przez założyciela i lidera Jarka „Jarexa” Kowalczyka znów koncertuje, a podczas występów obok klasyków usłyszeć można nowe kompozycje.

Jafia Namuel powstali w 1994 w Pile. Grają roots reggae z akcentami chrześcijańskimi.

Kamil Bednarek to wokalista zespołu StarGuardMuffin. Znany jest przede wszystkim jako uczestnik trzeciej edycji programu Mam Talent!

Konopians to jeden z bardziej oryginalnych zespołów na polskiej scenie reggae. Formacja powstała w Czeladzi w 1996 roku. Swój styl określają jako OldSchoolReggae, nawiązując zarówno do początków reggae w Polsce, ale i do jamajskiej muzyki lat 60.

Silesian Sound System to septet pochodzący z Ustronia. Powstali w 2004 roku, grają muzykę inspirowaną głównie reggae, roots i dancehall. Zespół składa się z siedmiu członków - trzech wokalistów oraz instrumentalistów. Do tej pory wydali demo, brali udział w kilku składankach oraz nagrali dwa krążki.

Politycznego gnoju woń

Autor/Dodał: Filip Żbikowski

Politycznego gnoju woń

Doszukiwanie się wszędzie faszyzmu jako żywo przypomina znajdowanie wszędzie lewactwa. Obie strony konfliktu potrafią jednak wyłącznie bagatelizować i wyśmiewać jako paranoiczne ataki wymierzone w swoją stronę, dla przeciwnika nie będąc już w żadnym stopniu wyrozumiałym.

Ostatnio polska Antifa przestrzeliła sobie po raz kolejny kolano, publikując w internecie listę „faszystów”. Skąd wiedza aktywistów o poglądach ludzi, których nazwiska (czasami także adresy) ujawnili w sieci? Otóż zostały one wykradzione między innymi z bazy zarejestrowanych klientów firmy odzieżowej Thor Steinar. Faktycznie była ona kiedyś faworyzowana przez ludzi powiązanych z ruchami neonazistowskimi. Jednak od czasu, gdy markę przejął arabski biznesmen Fajsal az-Zaruni, stała się ona z oczywistych powodów już mniej atrakcyjna dla bojowników o aryjską rasę.

Nadal jest jednak lubiana w tych kręgach, szczególnie na terenach byłego NRD. Nie może to jednak być argumentem usprawiedliwiającym utożsamianie a priori kupujących bluzy z metką TS z jakąkolwiek ideologią. Co zresztą potwierdziło się w oburzeniu części polskich nabywców produktów marki Thor Steinar, którzy odnaleźli się na liście, a do totalitarnych ideologii im bardzo daleko.

Sam fakt podejmowania przez Antifę działań kojarzących się dotychczas głównie z ich antagonistami z neofaszystowskiej organizacji Blood & Honour - słynnym sieciowym Red Watch, który swego czasu zszokował nasz kraj (przypomnijmy, że chodziło o listę polityków, studentów, dziennikarzy i działaczy zaangażowanych w promocję postaw tolerancyjnych) jest co najmniej żenujący. Ruchy odwołujące się do sprzeciwu ideologii z gruntu złej nigdy nie powinny stosować jej metod, nawet w dobrej wierze. A już na pewno powinny dbać o poparcie społeczeństwa, zwykłych ludzi niezorientowanych w temacie. Nie od dziś jednak wiadomo, że Antifa ogłasza się „grupą do aktywnego zwalczania faszystów”, bez oglądania się na jakiekolwiek reguły. W ten sposób wszystko zostaje sprowadzone do niezrozumiałej dla laików wojenki wręcz subkulturowej. Druga sprawa, że często przyklaskują temu ochoczo kibice, działając w identyczny sposób. Nie raz zastanawiałem się, komu zależy na tym, by energia młodych ludzi szła głównie w napierdalanie się po mordach na ulicy. I kto jednych i drugich utrzymuje w przeświadczeniu, że to właśnie oni robią to w szlachetnej intencji?

W pewnym z wielkopolskich miast kibice fanklubu Lecha nakazali jednemu ze swoich członków wybierać między dalszym uczestnictwem w klubie a bytnością na koncertach rockowych, które ewidentnie kojarzyły się wzmiankowanym fanom piłki nożnej z lewactwem. Szukając na plakatach koncertowych jakichkolwiek odniesień do ideologii znalazłem tam tylko (oprócz neutralnych światopoglądowo logo organizatorów czy patronów imprez) znaczek... „Muzyka przeciwko rasizmowi”. Byłżeby to właśnie - ów brak nienawiści do innych ras i kultur - ten dowód na „lewactwo” koncertów charytatywnych, głównie dla chorych dzieci z Wielkopolski? Pomijając powyższy idiotyzm (jak i brak u usuniętego z klubu fascynacji ustrojami totalnymi) dochodzimy do kolejnego absurdu. Bo - wychodzi na to - że kibic może być tylko prawicowy. Ewentualnie apolityczny. Dla człowieka, któremu bliskie są ideały lewicowe na trybunach miejsca brak...

Pisałem już, że mocno przemawia do mnie w takich sytuacjach wizja jakiegoś odgórnego „dziel i rządź”. Przy fachowym lutowaniu się pałkami nie ma czasu na czytanie czy naukę, obserwację specyficznych mechanizmów sprawowania władzy przez lawirantów z PO czy populistów z PiS. Ważne to jest szczególnie dziś, gdy rząd stara się przepchnąć ACTA - międzynarodowy pakt, który pod pozorem walki z piractwem uderza w wolności obywatelskie oraz daje władzom możliwość cenzury internetu i ograniczania oddolnych inicjatyw. Dlatego bardzo podoba mi się fragment ze strony organizującej przeciwników tej umowy: [...] proszę o nie mieszanie do tego tematu naszej rodzimej polityki. To nie jest czas, ani miejsce. Walczymy o Wolny Internet po to, aby móc się różnić, aby móc się dzielić informacjami - takimi jakimi każdy chce się dzielić, niezależnie od przekonań. Do przemyślenia niektórym bohaterom tego felietonu.

The Cuts zagrają w Lublinie

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

The Cuts zagrają w Lublinie

W Lublinie wystąpią twórcy hitu Anastazja.

The Cuts to formacja powstała w 2006 roku w Pile. Gra muzykę, którą można określić mianem electro-rocka. Najpierw dwa lata spędzili natworzeniu piosenek, koncertowaniu i pracy w studio, aby w marcu 2009 wydać debiutancką, polsko-angielską płytę Syreny nad miastem. Do tej pory mają za sobą mnóstwo koncertów, zarówno w klubach jak i przed wielotysięczną publicznością.

W lipcu 2008 zespół miał okazję wystąpić w sopockiej Operze Leśnej na festiwalu TOPtrendy. Rok później artyści zagrali na 46. Krajowym Festiwalu Piosenki w Opolu. The Cuts jest również zdobywcą wyróżnienia w plebiscycie „Człowiek Roku 2008” w dziedzinie „Kultura”, przyznawanego przez dziennikarzy z Polskapresse. 1 października 2010 ukazała się druga płyta kapeli Czarny Świat, a nowy krążek promował singiel Anastazja, który szybko stał się hitem.

Koncert odbędzie się w piątek 27 stycznia w lubelskim klubie Tektura. Początek o 20:00.

Przeciwko ACTA, za wolnością

Autor/Dodał: Tomasz Migdałek

Przeciwko ACTA, za wolnością

Bezczelność decydentów w ingerowaniu w swobodę dyskusji i przepływ informacji rośnie dosłownie z dnia na dzień. Protesty przeciwko przyjęciu ACTA przez członków Unii Europejskiej pokazują jednak, że tym razem aspirujące do miana elity towarzystwo może dostać po łapskach.

Rzecznik rządu Paweł Graś już nie raz dowiódł, że należy do postaci, które mają naturalny talent do ośmieszania się w publicznych wypowiedziach. Kiedy cała internetowa Polska (świat podobnież) wie, iż rządowe serwisy zostały zablokowane przez grupę Anonymous, Graś z pełną powagą oznajmia, że serwery padły z przeciążenia. Ten komiczny obrazek pokazuje, że nasi obecni włodarze, choć usilnie lansowani na światowców, pojęcie o świecie mają blade. Inaczej nie byliby zaskoczeni falą oburzenia na próby storpedowania wolności słowa w sieci.

Inny znany komik udający polityka, Tomasz Nałęcz, po raz wtóry występuje w roli ust prezydenta - nie mniej pociesznego. Zapowiedział, że Bronisław Komorowski skieruje do Sejmu pakiet ustaw wspierających walkę z „cyberprzestępczością” i z właściwą sobie satysfakcją nadwornego lizusa podkreśla, iż głowa państwa problem dostrzegła wcześniej. Dobrze wiedzieć, że czuwa nad nami tak przewidujący mąż stanu. Jednak nawet on nie przewidział oddolnych ruchów w dość potulnym dotąd społeczeństwie.

Lada moment Polskę ma zalać fala protestów przeciwko cenom paliw, których połowę stanowią podatki i akcyza. Kwestia ACTA również zmobilizowała wielu, w skutek czego najbliższy tydzień będzie czasem manifestacji w największych miastach Polski. Sygnał, że coś w odrętwiałym narodzie się budzi dał ubiegłoroczny Marsz Niepodległości, na którym ponad 30 tysięcy ludzi zamanifestowało przywiązanie do wartości, stając w całkowitej opozycji do rządzącego krajem establishmentu. Teraz jest szansa dowieść, iż nie był to jednorazowy zryw, czego na pohybel premierowi i prezydentowi życzę nam wszystkim.

Blogoportal Neteor przyłącza się do protestu serwisów internetowych przeciwko przyjęciu ACTA. W związku z tym na poniedziałek 23 stycznia szykujemy „blackout”, w czasie którego zawartość strony będzie niedostępna.

Maciej Balcar rusza w trasę koncertową

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Maciej Balcar rusza w trasę koncertową

Ogień i Woda Acoustic Tour 2012 to nazwa trasy koncertowej wokalisty Dżemu - Macieja Balcara.

Maciej Balcar to wokalista, kompozytor, autor tekstów i aktor teatralny. Już w młodości grał z wieloma zespołami bluesowymi, a także z kapelą punk rockową i thrash metalową. W 1996 roku spotkał się z poetą Krzysztofem Feusettem, który pomógł mu stworzyć pierwsze teksty piosenek. W tym samym roku wygrał także casting do filmu i płyty Roberta Chojnackiego. Zadebiutował w 1998 solowym albumem Czarno, na której gościnnie wystąpili m.in. bracia Golec i Mateusz Pospieszalski. W 1999 miał okazję zaśpiewać na płycie zespołu Harlem. W 2000 roku zaczął występować w chorzowskim Teatrze Rozrywki w roli tytułowej w musicalu Jesus Christ Superstar. Jako wokalista Dżemu zaczął występować od 15 lutego 2001 roku. W 2004 ukazała się pierwsza płyta Dżemu z Balcarem na wokalu zatytułowana 2004. W 2005 roku artysta zagrał rolę Indianera w filmie Jana Kidawy-Błońskiego Skazany na bluesa, opowiadającym o życia Ryśka Riedla. Udziela się aktorsko - 22 grudnia 2006 w Teatrze Rozrywki miała miejsce premiera musicalu Rent, w którym zagrał Rogera.

Na najbliższym koncercie Balcarowi będą towarzyszyć muzycy z grupy Nie-Bo. Jest to zespół złożony z muzyków współpracujących z wykonawcami takimi jak: Robert Gawliński, Grzegorz Turnau, Artur Gadowski, Lombard czy Brathanki. Kapela regularnie koncertuje w kraju i za granicą. Oprócz utworów własnych, zaprezentują także piosenki takich artystów jak: Carlos Santana, The Beatles, Jimi Hendrix, czy Bob Marley.

Najbliższy koncert odbędzie się w czwartek 26 stycznia w klubie

Kuźnia w Nowym Sączu.

Lista kolejnych występów:

27.01.2012 TRZEBINIA, Dwór Zieleniewskich - godz. 18.00
28.01.2012 KATOWICE, Old Timers Garage - godz. 20.00
29.01.2012 SANDOMIERZ, Klub Lapidarium lub Dom Katolicki
02.02.2012 LEGNICA, Spiżarnia - godz. 19.30
03.02.2012 SZCZECIN, Free Blues Club - godz. 21.00
04.02.2012 PIŁA, Klub Pomarańczowy Fortepian - godz. 19.00
05.02.2012 OSTRÓW WIELKOPOLSKI, Forum Synagoga - godz. 19.00
06.02.2012 WARSZAWA, Hard Rock Cafe
07.02.2012 TORUŃ, Hard Rock Pub PAMELA - godz. 20.00, wstęp wolny
08.02.2012 ZDUŃSKA WOLA, Klub Muzyczny Centrala - godz. 20.00
09.02.2012 KRAKÓW, Lizard King
10.02.2012 RZESZÓW, Red Zone Pub
11.02.2012 ZAWOJA, Klub Winiarnia
12.02.2012 GLIWICE, Gliwicki Teatr Muzyczny

Czarne owce

Autor/Dodał: Filip Żbikowski

Jak to prawo nam się zmienia, jak ono się zmienia! Szary człowiek jednak nie dostrzega tego specjalnie. Media informują nas jedynie o co ciekawszych przypadkach, a zainteresowani nowymi normami i regulacjami obywatele zazwyczaj śledzą tylko konkretne, interesujące ich osobiście sfery.

Oto na przykład zła wiadomość dla wszystkich niewierzących. Podobno nie można bowiem dokonać już aktu apostazji (wystąpienia z Kościoła Katolickiego - przyp. red.). Przynajmniej według ks. prof. Dariusza Walencika. W liście papieskim Omnium in mentem Benedykt XVI zmienił treść pięciu kanonów Kodeksu Prawa Kanonicznego. Między innymi postanowił, by z kanonów dotyczących form niezbędnych do ważności małżeństwa usunąć odniesienia do „aktu formalnego odłączenia się od Kościoła”. Zostawmy sam dekret, przyjrzyjmy się jego interpretacji przez wspomnianego wyżej katolickiego prawnika: katolikiem jest się od momentu chrztu do momentu śmierci, niezależnie od tego, czy się utraciło wiarę i czy się zachowuje związek z Kościołem bądź nie.

Polemiści twierdzą, że papieska instrukcja nie stwierdza, iż nie można odejść z KK, ale że akt apostazji nie zmienia pozycji prawnej danej osoby wobec przepisów prawa kanonicznego (w kwestii małżeństwa). Niezależnie od tego, sam fakt rozpatrywania tego motu proprio w kategoriach uznawania chrztu jako nieodwołalnego związania z religią niebezpiecznie przypomina praktyki islamu.

Żeby nie smucić nad wyraz, sypnę dobrym newsem dla lubiących posunąć w jędrny kuperek jakiegoś kurczaczka czy jałówkę. Nowa ustawa o ochronie zwierząt włącza zoofilię w katalog liczący 20 zachowań określonych wspólnym mianem jako znęcanie się nad zwierzęciem. No i prawicowe media płaczą, że przecież to obraza obyczajności. Szkoda, że zajmują się takimi pierdołami (odsetek zoofili jest znikomy w społeczeństwie, a jak już ktoś spółkuje z owcą, to raczej nie na publicznym widoku). I jak rozpoznać czy dzieje mu się krzywda? Temu zwierzęciu? Mam wrażenie, że opcja prawicowo-katolicka szuka dziury. Dziury w...

Moskwa i Rejestracja na Pepsi Rocks

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Moskwa i Rejestracja na Pepsi Rocks

Na kolejnym koncercie z cyklu Pepsi Rocks zagrają dwie punkowe formacje: Moskwa i Rejestracja.

Koncert odbędzie się we wtorek 24 stycznia w Hard Rock Cafe w Warszawie. Bilety do kupienia w cenie 25 zł (przedsprzedaż) i 35 zł (w dniu koncertu). Start o 21:00.

Zespół Moskwa powstał we wrześniu 1983 roku w Łodzi. Jest to jeden z najbardziej oryginalnych i charyzmatycznych zespołów polskiej sceny punk rockowej i wielka legenda rodzimego undergroundu. Zadebiutowali na festiwalu Jarocin 84. Ich pierwszy album ujrzał światło dzienne w 1989 r. i okazał się ogromnym sukcesem. Ponadto zespół wystąpił w dwóch filmach: Fala (1985) oraz My Blood, Your Blood (1986). Artyści mają na swoim koncie mnóstwo zagranych koncertów oraz występy na najważniejszych festiwalach w Polsce. Obecny skład zespołu tworzą Paweł Gumola (wokal i gitara), Tomasz Wojciechowski (bas) oraz Tomek Dorn (perkusja).

Zespół Rejestracja powstał w 1980 r. w Toruniu i początkowo funkcjonował pod nazwą Rejestracja Przedpoborowa. W latach 80. razem z takimi formacjami jak Dezerter, Moskwa, Abaddon i Siekiera należał do czołówki polskiego punk rocka. Kapelę możemy oglądać w filmie Pawła Karpińskiego To Tylko Rock. Ich dwa utwory Ciemność i Kontrola znalazły się na składankowym krążku Jak Punk To Punk wydanym w 1986. W 1988 perkusista Tomek Siatka i gitarzysta Tomek Murawski wyemigrowali do Niemiec, przez co grupa zawiesza działalność. Pod koniec lat 90. ukazała się płyta Tribute To Rejestracja nagrana z inicjatywy muzyków z 1125. Utwory Rejestracji śpiewają tam m.in. Kelner z Deutera, Grabaż z Pidżamy Porno, Nika z Post Regimentu oraz Pestka ze Schizmy. Reaktywacja zespołu nastąpiła w 2008 roku, a w kwietniu 2010 pojawił się winylowy singiel zawierający cztery utwory, a zapowiadający koncertowy album formacji Live HRPP 8.10.2009.

Bluesowo w krakowskim Zaścianku

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel



Fani dobrego bluesa, przybywajcie do Krakowa na koncert Amnezji.

Zespół Amnezja istnieje na scenie muzycznej od 2003 roku i powstał w Piotrkowie Trybunalskim. Kilka lat temu członkowie kapeli przenieśli się na stałe do Warszawy. Początkowo grupa funkcjonowała jako trio instrumentalne, jednak szybko skład rozszerzył się o nowego gitarzystę i wokalistę. Muzyka jaką tworzą to kombinacja rocka i

bluesa. Do tej pory grali razem m.in. z TSA, Normalsami, Golden Life czy Proletaryatem. Aktualny skład tworzą: Ernest Staniaszek (wokal, harmonijka), Igor Ćwiek (gitara), Bartek Ćwiek (bas) i Dawid Artyszuk (perkusja).

Koncert odbędzie się we wtorek 24 stycznia w klubie Zaścianek. Początek o 20:00. Wjazd za free!

Marzenia nieplanowanie planowane

Autor/Dodał: Justyna Kotowiecka

Marzenia nieplanowanie planowane
Nowy rok to dobry pretekst do zmian
Nie wszyscy, niemniej większość z nas na koniec roku robi sobie mały rachunek sumienia. Bilansuje straty i zyski, spogląda jeszcze raz za siebie, aby z czystym kontem powitać Nowy Rok. Często wtedy porównujemy siebie do innych i jeśli osiągnęliśmy więcej, to ten miły fakt staje się motorem napędowym na kolejne 365 dni. Jeśli zaś nie, to gdzieś przez myśl przemknie nam pytanie: dlaczego jemu się udało, a nie mnie?

Otóż odpowiedź może się kryć w stwierdzeniu: brak planowania jest planowaniem klęski. Zawsze śmiałam się z ludzi, co skrzętnie zapisują wszystko w kalendarzu planując każdy miesiąc, tydzień czy minutę. Przeznaczenia przecież nie da się oszukać, zaś ono samo może zawsze w każdej chwili, czy nam się podoba czy nie, zmienić diametralnie nasze misternie dopracowane założenia. I co wtedy? Zawsze jednak miałam marzenia, które osadzone były w jakimś bliższym, aczkolwiek nie sprecyzowanym czasie. Myślę, że to można porównać do niezapisanego na kartce planu. Każdy przecież ma jakiś cel w życiu, który chciałby osiągnąć. Jednakże coraz częściej w rozmowach ze znajomymi okazuje się, że rok za rokiem przelatuje nam przez palce, a my sami koncentrujemy się tylko na materialnych aspektach naszego życia. To powoduje, że gdzieś tracimy zwyczajne życiowe zadowolenie i obce nam się staje pojęcie szczęścia.

Może zatem jednak warto spojrzeć na te osoby, które realizują swoje marzenia i brać z nich przykład? Otóż okazuje się, że tak pominięte przeze mnie planowanie (bo przecież mam kobiecą intuicję, więc po co mi jakaś inna pomoc) jest kluczem do sukcesu. Zaczęłam o tym myśleć, kiedy to znajomy zapytał mnie, kiedy w końcu pójdę na egzamin IETLS z angielskiego. Na początku wywołało to moją ogromną złość, bo przecież jestem zapracowana i nie mam czasu podrapać się po nosie, a co tu mówić o jakichś niepotrzebnych mi w tym momencie rzeczach? Niemniej później dotarło do mnie, że o tym, iż jest mi to potrzebne rozmawialiśmy ponad pół roku temu! W tym czasie jedyne co zrobiłam, to sprawdziłam cenę tego egzaminu i już. Nawet nie znalazłam pięciu minut, aby dowiedzieć się więcej na jego temat, nie mówię o zapisaniu się na egzamin czy pouczeniu do niego. Teraz okazuje się, że nie dość, iż zmarnowałam tyle czasu, to potrzebuję co najmniej drugie tyle, aby się przygotować. Kobieca intuicja zawiodła na całej linii! I tak ze wszystkim - niespełnionych marzeń jest wiele. Dlatego teraz powiedziałam sobie: dość.

Wyznaczanie celów nie jest takie trudne, wystarczy podążać za głosem serca. Naprawdę? Pytając się przyjaciół odkryłam, że więcej niż połowa z nich nie umie określić swoich marzeń - takich realnych do spełnienia jak i tych nierealnych. Dlaczego? Czyż nie chcemy być szczęśliwi i czuć się spełnieni? Jaki więc musi być ten cel? Powinien być wyzwaniem, oznaczać wysiłek – niemniej na miarę naszych możliwości. Aby go określić, należy się zastanowić jakie są nasze najważniejsze wartości w życiu. Powinno się mieć cele zarówno materialne jak i niematerialne. Jednakże nazwanie ich nie jest takie proste. Mi pomogło pytanie: o jakiej rzeczy ośmieliłabym się marzyć, gdybym wiedziała, że nie spotka mnie porażka? Oraz słyszane często, aczkolwiek nigdy nie poddawane rozważaniom: jak bym spędziła czas, gdybym dowiedziała się, że zostało mi tylko sześć miesięcy życia.

Szukając różnych metod planowania natknęłam się na 12 etapów Briana Tracy'ego, które przemówiły do mnie najbardziej. Oto one:
  1. Rozbudź w sobie pragnienie (to całkiem łatwe)
  2. Rozwiń w sobie wiarę (trochę trudniejsze)
  3. Zapisz to (zapisane)
  4. Sporządź listę korzyści, jakie osiągniesz po realizacji celów (to najprzyjemniejsze z całego planowania)
  5. Przeanalizuj punkt wyjścia, swoją pozycję (traumatyczne przeżycie, jeśli się to robi szczerze)
  6. Wyznacz ostateczny termin
  7. Ustal przeszkody stojące między tobą a celem (lista cholernie długa)
  8. Określ dodatkowe informacje, jakich będziesz potrzebować, by osiągnąć cel
  9. Sporządź listę ludzi, których poprosisz o pomoc (wbrew pozorom, nie lubimy prosić i przyznawać się do swoich słabości)
  10. Zrób dokładny plan
  11. Użyj wizualizacji (to podobne do bujania w obłokach)
  12. Podejmij decyzję, że nigdy się nie poddasz (ciężko, ale kładę rękę na sercu i obiecuję).
Mam nadzieję, że ten rok, skoro już go sobie tak porządnie zaplanowałam, będzie lepszy od poprzedniego, a pod koniec nie będę mieć wyrzutów sumienia, że gdzieś mi uciekł czas, który przecież mogłam lepiej wykorzystać. Tego życzę nie tylko sobie ale i Wam. Ciekawa jestem jakie macie marzenia i jaki jest cel na 2012 rok? Nie bójcie się dosięgnąć gwiazd, marzenia są po to, aby się spełniały. Zwłaszcza jak już mamy misternie dopracowany plan!

Phoenix Rising Tour 2012

Autor/Dodał: Katarzyna Renkiel

Phoenix Rising Tour 2012
Zespół Morowe zagra u boku Behemotha
Behemoth, Blindead, Morowe i Deus Mortem to nazwy kapel, które rozpoczęły wspólną trasę koncertową w tym roku.

Jeden z występów odbędzie się w poniedziałek 23 stycznia w lubelskim klubie Graffiti. Bilety do kupienia w cenie 55 zł (przedsprzedaż) i 65 zł (w dniu koncertu).
Start o 18:30.

Behemoth to polska grupa muzyczna, powstała w październiku 1991 roku w Gdańsku. Na początku prezentowali styl zaliczany do black metalu, później przerzucili się na pagan metal, by następnie wykonywać muzykę z rodzaju death metalu. Porzucili tematykę pogańską na rzecz szeroko rozumianego okultyzmu oraz mitologii Bliskiego Wschodu. Liderem zespołu, głównym kompozytorem i autorem tekstów jest charyzmatyczny wokalista Adam „Nergal” Darski. O Behemocie pisano m.in. w takich czasopismach jak Kerrang!, L.A. Weekly, a nawet New York Times, a sam Nergal znalazł się na 17. miejscu listy Top 20 Death Metal Guitarists (20 najlepszych gitarzystów deathmetalowych). Grupa znana jest z tego, że podczas koncertów występuje w charakterystycznym czarno-białym makijażu oraz kostiumach, tradycyjnie używanych przez prekursorów gatunku black metal. Mają na swoim koncie dziewięć albumów studyjnych.

Blindead to polski zespół post-metalowy nawiązujący zarówno do doom metalu, jak i sludge metalu. Grupa powstała w 1999 roku w Gdyni, początkowo pod nazwą Incorrect Personality. Artyści mają na swoim koncie cztery krążki: długogrające Devouring Weakness (2006), Autoscopia / Murder in Phazes (2008) i Affliction XXIX II MXMVI (2010) oraz EP-kę Impulse (2009). W skład zespołu wchodzą: Nick (wokal), Deadman (gitara), Havoc (gitara), Konrad (perkusja), Zvierzak (bas), Hervy (instrumenty klawiszowe i elektronika), K-Vass (wizualizacje na koncertach).

Morowe to zabójcze tchnienie melancholii i chaosu. Powstali w początkach XXI wieku na Górnym Śląsku. Mają na swoim koncie jeden album Piekło. Labirynty. Diabły nagrany w 2010 roku. Formację tworzą: Nihil (wokal, gitara elektryczna, sample, keyboard, gitara basowa), Hans (gitara elektryczna, gitara basowa, sample, keyboard), BaronVonB (perkusja).

Deus Mortem to black metalowy projekt założony w 2008 roku przez Necrosodoma (Azarath, Anima Damnata, ex-Thunderbolt) oraz Inferno (Behemoth, Azarath).

Dlaczego nie mówić?

Dlaczego nie mówić?

Autor/Dodał: Tomasz Migdałek
02-02-12
Śmierć bywa manifestacją istnienia

Śmierć bywa manifestacją...

Autor/Dodał: Michał Jóźwiak
02-02-12
Teraz sąd zadowala Biedronia

Teraz sąd zadowala Biedronia

Autor/Dodał: Tomasz Migdałek
01-02-12
Zaiste, zgroza!

Zaiste, zgroza!

Autor/Dodał: Piotr Łabiszewski
31-01-12
Jedzenie przywilejem?

Jedzenie przywilejem?

Autor/Dodał: Filip Żbikowski
30-01-12